niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział drugi


miały sekundy , godziny , dni , tygodnie ,a ja o nowym uczniu w szkole wiedziałem jedynie skąd jest i jak się nazywa. moi rówieśnicy śmiali się  z niego i kierowali różne obelgi skierowane w jego stronę. wiedziałem ,że robią źle i gdy już miłej mu pomóc i stanąć w jego obronie , coś wewnątrz mnie pękało i nie znalazłem tej siły i odwagi by to uczynić . jestem zwykłym tchórzem i nie rozumiem dlaczego tak wszyscy mnie wielbią. ten chłopak obudził we mnie uczucia , których nigdy wcześniej nie doznałem. mimo iż od czasu kiedy zaczął chodzić do naszej szkoły minęło niewiele , to ja zamieniłem z nim raptem kilka zdań. wiem ,że to mało , ale gdy przyglądam mu się na lekcjach biologii , na których z nim siedzę coś w nim takiego jest , co jeszcze nie odkryłem, ale chcę to zrobić. chcę go bardziej poznać , chcę odkryć jakie uczucia tak bardzo mnie do niego ciągną. może mi się to tylko wydaję , może coś sobie uroiłem , ale jak tego nie sprawdzę , to oszaleje. dziwne myśli chodzą mi po głowie i nie ma żadnej siły by je z niej wyrzucić. na treningach jeszcze bardziej nie mogę się skupić , nic mi nie wychodzi. kumple zauważyli ,że coś jest nie tak ,ale ciągle jakoś się broniłem , ale ile jeszcze będę mógł ? kiedy Carol idzie w moją stronę , lub gdy gdzieś go widzę w pobliżu idę w jego stronę ,aby z nim porozmawiać ,ale gdy jestem już gdzieś bliżej niego zatrzymuję się i nie mogę postawić kolejnego kroku do przodu. wtedy czas staje i nie wiem co mam począć. słyszę tylko jakieś śmiechy i wyzwiska kierowane w jego stronę. mam ochotę wybuchnąć płaczem ,ale nie mogę. wtedy byłbym skończony ,ale czy nie tego zawsze chciałem ? być wolnym , niezależnym nastolatkiem ? tylko dlaczego to wszystko musi być  takie trudne ?

                                        

Ryan
                                                                              ***


nowy okres w moim życiu , który miał być tym lepszym, obrócił się w coś o czym nigdy bym nie pomyślał . sen  zamienił się w koszmar. moje złudne marzenia , okazały się bezwartościowe.Może z jednej strony jest lepiej, ale czuje, ze powinienem coś zmienić myślałem , że w Anglii ludzie są bardziej tolerancyjni i zaznam tutaj odrobinę spokoju , ale myliłem się. może myślałem ,że będzie łatwiej i nie dopuściłem do siebie tych złych myśli.Ryan wydaje się być tajemniczy i coś mnie do niego ciągnie. Może nie jest taki jak wszyscy. Czuje, ze muszę coś zrobić, bo on za bardzo boi się tego, ze ludzie go znienawidzą. W końcu to on jest tutaj górą. To jego wszyscy słuchaja. A ja mimo tego, ze jestem nowy, spróbuję jakoś inaczej nawiązać z nim kontakt. Potrzebuje tego, nie wiem dlaczego, ale coś mnie do niego ciągnie. To jest dla mnie jakimś wyzwaniem, aby z nim porozmawiać, to jest czymś czego on może się nie spodziewać. I to mi się podoba. wielokrotnie próbowałem już to zrobić , ale bałem się tego odrzucenia ,bałem się ,że tego nie zniosę. wolę popatrzeć na niego gdzieś ukradkiem , niż widzieć ten ironiczny śmiech skierowany w moją stronę , gdybym tylko zdecydował się na rozmowę z nim. Pan od biologi bardzo mi w tym pomógł . Wyznaczył nam projekt, który mieliśmy zrobić dwójkami, tak jak siedzimy. Mieliśmy na to tydzień, wiec miałem tylko siedem dni, aby coś z tym zrobić. wiedziałem , że muszę , to mogła być moja jedyna szansa .Umówiliśmy się, że dzisiaj po lekcjach spotkamy się u niego. Nie miałem nic przeciwko. Zastanawiałem się tylko nad tym czy jego kumple coś będą na mnie znowu gadać.tak naprawdę bałem się ich , chciałem udawać  twardego , ale wiem ,że nie potrafię. jest to dla mnie zbyt trudne , pozwoliłem , aby oni mną manipulowali , aby każde ich słowa pozostało we mnie i zabijało mnie od środka. przestałem z tym walczyć , a to mógł być ogromny błąd , który mógłby kosztować mnie zbyt wiele. Dzwonek zadzwonił i wyszedłem przed szkole. Nie wiedziałem gdzie Ryan mieszka, wiec zaczekałem na niego. Stojąc przy bramie widziałem jak zegna się ze swoja dziewczyna. To mnie zabolało, gdy zobaczyłem jak on się z nią całuje. Czemu? I to jest dobre pytanie... Czy ja naprawdę jestem inny? Co to za uczucia? Nic już nie rozumiałem, nie wiedziałem co się  ze mną dzieje.

Carol


                                                                                             ***




 Ryan i Carol weszli do domu. Jak zwykle nikogo w nim nie było. Chłopak nie był zdziwiony, tak było zawsze, gdy wracał do szkoły , gdy do niej szedł, a nawet gdy szedł spał. Jedynie widywał się z nimi w weekendy. Carol był trochę zaskoczony widokiem takiego domu, choć spodziewał się, ze może być duży.dom był dosyć przestrzenny , unosił się w nim zapach malin. Pełno rzeźb ustawionych przy ścianach dawało dość ciekawy klimat. Francuz bardzo zafascynował się nimi, lecz z transu wybił go Anglik pytając: 
 -Chcesz coś do picia? 
-Szklankę wody poproszę - odpowiedział .Tamten podał mu to i zaprowadził do swojego pokoju. Na początku mało rozmawiali, bo żaden nie potrafił jakiegoś sensownego tematu zaproponować.  niezręczną ciszę przerwała pracownica , która poinformowała Ryan'a , że ma odebrać rodziców z pracy , gdyż na wieczór mają zaplanowany jakiś bankiet. chłopak przytaknął tylko i nie był zbyt szczęśliwy, ale wiedział że nie ma innego wyjścia. drugi chłopak posmutniał , gdyż wiedział że będą musieli skończyć wcześniej. 
-Wiesz... - zaczął Carol - To może ja powoli będę się zbierał... 
-Nie.. tzn. Jak chcesz to zostać. Mamy jeszcze czas - zatrzymywał go chłopak po czym wziął notatki i zaczął je przeglądać . Francuz wpatrywał się w niego i gdy tamten uniósł głowę na jego twarzy pojawiły się rumieńce.Carol się zaśmiał, a Anglik nie wiedział o co chodzi.
 -Co? - nagle zapytał .
 -Masz... - nie przestawał się śmiać - ładnie wyglądasz - wypalił i trochę się zawstydził.-  twoje rysy twarzy tym świetle są niesamowite-  zaśmiali się po czym zadzwonił telefon Ryana. Chłopak spojrzał się na wyświetlacz i rozłączył.  
-czemu nie odebrałeś? - zapytał Carol -a bo nie mam ochoty gadać - chciał coś jeszcze dodać, ale się powstrzymałem.  Przez chwile siedzieli wpatrzeni w siebie i żaden z nich nawet się nie ruszył. Dopiero kolejny dzwonek telefonu przerwał im to. Ryan znowu odrzucił połączenie.  
-chyba najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli go wyłączę - i tak zrobił.  
-fajny jesteś... - francuz znowu zdobył się na szczerość. wiesz Ty tez. Nie ważne, co mówią na Ciebie inni... Szczerze to nawet Cie lubię - uśmiechnął się - tylko mam problem z moimi kumplami i dziewczyna. Oni tego nie rozumieją... Nie rozumieją mojego życia. Nic, zupełnie
-wiem jak to jest. Mam kuzynkę, z która zawsze mogę pogadać szczerze. Wszystko jej mowie... Według mnie wszyscy wokoło fałszywi, ale Ty naprawdę jestes fajny. I naprawdę Cie rozumiem.  
-ostatnio dzieje się tyle rzeczy... - chłopak usiadł na łóżku i oparł się o ścianę, a Carol zrobił to samo. - nie ogarniam już nic. A teraz z Tobą - spojrzał na niego - czuje, ze mogę pogadać
-ze mną dzieje się wiele rożnych rzeczy, zmiana otoczenia jeszcze bardziej to podkreśliła. Nie wiem o co chodzi, mam tyle pytań a zero odpowiedzi - chłopaki zwrócili wzrok ku sobie. Byli dość blisko i żaden z nich nie miał zamiaru psuć tego klimatu.
-od kilku dni mam ochotę czegoś aprobować - zaczął - mogę...? - spytał i zbliżył się jeszcze bardziej. Nie czekając na odpowiedz lekko go pocałował. Carol na początku nie wiedział co zrobić i był w szoku. Ale po chwili doszło do niego to, ze tez chciał to zrobić i nawet dobrze, ze to Ryan zaczął. Chłopakom zaczęło bić szybciej serce. Ich twarze były udzielone milimetrami. Francuz odwzajemnił pocałunek, a Anglik nie przerwał. Zmieniło się to w coś większego. Carol poczuł język Ryana i zaczęło się robić coraz bardziej gorąco. Nie chcieli przestawać, podniecało ich to. Chcieli coś więcej, ale wiedzieli, ze nie teraz, ze to za wsześniej. Pocałunek przerwali, gdy już naprawdę zabrakło im sił. Oparli czoło o czoło i patrzyli się na siebie oddychając głęboko. Później Anglik położył się, a Francuz obok niego, dość blisko. głowa jednego odrzucanego chłopaka spoczywała na klatce piersiowej popularnego chłopaka , który gładził jego włosy. 
-ale ci bije serce -odezwał się Carol
-to dla ciebie - odpowiedział drugi.
-dlaczego rzeczywistość nie może być tak prosta ? dlaczego przy innych nie możemy być sobą ? chciałbym spędzić tu z tobą cały swój  czas, chciałbym..-wypowiedź loczka przerwał kolejny pocałunek francuza , gdyż w ten sposób chciał mu podziękować , za te słowa z którymi w pełni się zgadzał.
Od tego pamiętnego dnia , gdzie usta dwóch obcych dla siebie osób połączyły się w jedność minęło kilka dni. W szkole jak zwykle udawali , że się nie znają chociaż co chwili wymieniali się spojrzeniami, czasem nawet uśmiechem. Nie mogli do siebie podejść gdyż obiecali sobie , że jak na razie się nie ujawnią. Mimo iż jest im ciężko to czekają tylko na wolną chwilę kiedy będą mogli spędzić ze sobą czas. W między czasie wymieniają się sms i coraz bardziej się poznają. Ryan coraz bardziej zlewał swoich znajomych, nie chciał tego ale dzięki rozmową z francuzem zaczął dostrzegać to ,że oni go niszczą i nie są warci jego przyjaźni. Postanowił też zerwać ze swoją dziewczyną , gdyż ten związek z dnia na dzień coraz bardziej go niszczył od wewnątrz..Nadszedł dzień rozmowy, anglik był coraz bardziej zdenerwowany iż wiedział ,że ta rozmowa nie będzie należała do najmilszych. Już od dawna to planował , ale nigdy nie miał tyle odwagi. Dopiero nabrał jej po nocnych rozmowach z Carol'em. Chciał jak najszybciej zakończyć związek z Victorią.Kiedy stał już przed blondynką oznajmił jej ,że muszą pogadać. kiedy ona chciała go pocałować , by pokazać wszystkim że on należy tylko do niej , odtrącił ją mówiąc aby nigdy więcej tego nie robiła. 
-Dlaczego? - zapytała
-Bo... To koniec. - odpowiedział
 -Zrywasz ze mną? - krzyknęła zrozpaczona dziewczyna -Tak - odpowiedział spokojnie chłopak.
-Ale jak to? Przecież jesteśmy dla siebie stworzeni! Ty nie możesz... - krzyczała.
 -Owszem. Mogę - uśmiechnął się do niej Anglik i chciał odejść, lecz ona go zatrzymała.
 -Jeszcze tego pożałujesz.. - rzekła stanowczym tonem i spojrzała się na niego
 -No chyba nie. Wybacz, baby, ale jestem umówiony - chciał jak najszybciej wrócić do domu i mieć to za sobą. Udawał twardego, choć to nie było dla niego takie proste.
 -Masz nową? - spytała, ale Ryan nie odpowiedział.
 -Pytam się czy masz nową? - zapytała ponowie unosząc głos
 Chłopak przez chwilę pomyślał.
 -Nie, nie mam nowej dziewczyny - wypowiedział te słowa z naciskiem na "nowej dziewczyny", bo przecież jej nie okłamał.
 -Nie wybaczę Ci tego. - krzyknęła ponownie dziewczyna
 -Nie musisz. - powiedział łagodnie chłopak, wiedział, że ona nie odpuści, ale w końcu kiedyś zapomni.


-Powiem wszystkim, że się ze mną przespałeś dla kasy. - nagle Anglik nie wiedział co zrobić. 
nie chciał dalej toczyć tej rozmowy wyrwał swoją rękę z jej obcięć i ruszył do atua stojącego na parkingu 
Wsiadł do tego samochodu , nie wytrzymał i wybuchł płaczem . zawsze zgrywał twardziela , ale w końcu  coś w nim pękło..
 nagle usłyszał jak drzwi jego samochodu się otwierają, to był carol
 -co ty tutaj robisz ? ktoś może nas zauważyć. -oznajmił chłopak
 - urwijmy się z lekcji. dobrze znasz swoje miasto. zabierz mnie w miejsce gdzie  będziemy mogli być sam- odpowiedział Francuz , który zakrył swoją twarz , aby nikt go nie rozpoznał.
Ryan dobrze wiedział gdzie zabrać swojego przyjaciela. Podróż minęła im szybko , gdyż podczas niej dużo rozmawiali i jeszcze bardziej się zakochiwali w sobie nawzajem. Anglik zabrał go nad jezioro , gdzie kiedyś z rodzicami spędzał wakacje. Jednak odkąd jego tata został burmistrzem nie spędzali ani jednych wakacji ze sobą. Chłopak czuł się opuszczony , ale przyzwyczaił się do tego. Wysiadając z samochodu Carol był trochę zdziwiony miejscem, w które go Ryan przywiózł. Nie wiedział po co tu przyjechali. Anglik wziął Carol'a za rękę i powiedział, że zaprowadzi w swoje ulubione miejsce. Nie było to daleko. Francuz zobaczył jezioro, a dalej dużo drzew i ogólnie natura. Byli sami, tylko Ryan i Carol. Obydwoje czuli, że mogliby tu pozostać na zawsze. Tylko oni. Nikt inny, nikt kto mógłby przeszkodzić ich szczęściu. Chłopaki usiedli pod drzewem, było dość ciepło. Anglik oparł głowę o ramię Francuza. Złapali się za ręce. Ryan wpadł na pomysł, aby zrobić jakieś zdjęcia. Jeszcze żadnego nie mieli razem. Carol się zgodził, więc chłopak wyjął telefon i zaczęli się "bawić".



 * * *

Chyba miesiąc to pisałyśmy, no ale... Jest. Uff.. ;D  w zakładce heroes są bohaterowie , a  w zakładce iformowani możecie wpisać nazwy TT , czy miejsca gdzie mamy was informować  o nowych rozdziałach :)

@rockmefuckme
@wolfik69 - zmieniłam z @/mon_wolf 

Zapraszam również na mój(Moniki) nowy blog :)
  

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział pierwszy.

wakacje dobiegają końca , a ja znów będę musiał patrzeć na te same twarze ludzi.  twarze ludzi , którzy wydają się dla mnie obcy. zawsze myślałem ,że sam będę mógł decydować o swoim życiu . szczęście , które zawsze mnie ogarniało prysło jak bańka mydlana , rozeszło się gdzieś , już nie potrafię szczerze się uśmiechać . czuję się jak jakaś marionetka , czuję ,że nie mogę być prawdziwym sobą. Nigdy nie sądziłem, ze w takim stopniu będę pod władzą rodziców. Zawsze muszę być na ich zawołanie, muszę robić to co chcą, a ja chce żyć  własnym życiem, chcę podejmować decyzję , które uważam za stosowne . Wakacje to jedyny czas w którym moglem odpocząć, kiedy moglem spokojnie przemyśleć co naprawdę dzieje sie w moim życiu. za parę dni wrócę do szkoły i znów codziennie na mojej twarzy będzie pojawiała się maska ,  pod którą bę skrywał to co mnie dręczy.  Sztuczny uśmiech to u mnie już codzienność,udawanie to monotonność każdego dnia. przemyślenia przerwało mi pukanie do drzwi , był to Ron , który chciał mnie zabrać na ostatni mecz w te wakacje.szybko wziąłem potrzebne rzeczy i ruszyliśmy na stadion. Ron od zawsze był ze mną , traktuję go jak brata , którego nigdy nie miałem.  przy nim czuję ,że jestem sobą,nie muszę nikogo udawać, mimo tego, ze nie wie o mnie wszystkiego to i tak wie najwięcej. Jest on naprawdę miłym człowiekiem jak się go bliżej pozna. Ja wiem ,że mimo iż zgrywa takiego pozera , to w jego wnętrzu drzemie nieśmiały nastolatek , który marzy aby zaszyć się gdzieś z gitarą. Gdy jesteśmy sami potrafi być sobą, lecz gdy znajdujemy się w jakimś towarzystwie staje się zupełnie inna osoba. To tak jak ja,  dlatego się przyjaźnimy. Mecz na który poszliśmy przyniósł mi wiele frajdy. Chciałem dobrze bawić się na koniec wakacji i z uśmiechem rozpocząć nowy rok szkolny.

-Ryan
                                                                               ***

boje się nowej szkoły , przygody , znajomości. strach , który ogarniał każdą część mojego ciała zwiększał się z dniem wylotu do Anglii. Do koca wakacji coraz bliżej, a ja nadal nie wiedziałem czy to dobry wybór. Czy ja jestem takim człowiekiem, który jest otwarty na nowych ludzi? Sam na to nie potrafiłem odpowiedzieć. Czułem się dziwnie. Tam nie będzie moich znajomych, mojej rodziny. Mimo, ze to będzie krotki okres to obawiam sie tego, ze sobie nie poradzą. Jest nas wiele, pieniędzy za dużo nie mamy, każdy sobie pomaga wzajemnie. Mnie na kilka miesięcy zabraknie, ale muszę jakoś przetrwać. Musze być pozytywnie nastawiony. To podstawa. Mam nadzieje, ze przyjmą mnie w tamtej szkole i zaakceptują takim jakim jestem .obiecałem mamię ,że będę spełniać swoje marzenia ,że nie wiadomo jak będzie ciężko nie poddam się. tak na prawdę robię to dla nich . chcę skończyć liceum i znaleźć jakąś pracę , chcę im pomagać . są dla mnie wszystkim , tato który utrzymywał całą rodzinę uległ poważnemu wypadkowi i po tym jak nie mógł pracować popadł w alkoholizm i umarł . był to wielki cios dla nas wszystkich . przecież nikt go nie winił za to co się stało , jednak on sam wymierzył sobie karę , tylko dla czego tak bolesną ? zachował się jak egoista , nawet jeśli nie był w stanie pracować , to miał przecież dzieci, które go kochały i wspierały. nigdy nie zrozumiem toku myślenia dorosłych . tak bardzo boję się wejść w ten okres , nie chcę popełniać tych samych błędów co ojciec. Może wymiana , na którą udam się już za parę dni to jakiś nowy start , nowy rozdział w moim życiu ? 

-Carol

                                                                                ***
 
Był pochmurny deszczowy dzień , jak to na Anglię przypadło. Zabrzmiał pierwszy dzwonek , który sygnalizował nowy rok szkolne . dla niektórych nowy start  , dla innych dalsza monotonność .dwa spojrzenia zupełnie obcych dla siebie osób w drzwiach frontowych zlepiły się w jedność . Ryan, ten ładniejszy, bogatszy, znany , jak zwykle w gronie znajomych, których twarze wydawały się fałszywe. Ron, ten biedny, jedyny i nie wyróżniający się zbytnio z tłumu, szedł samotnie nie zwracając uwagi na opinię innych ludzi. Miał inny styl ubierania , gdyż w kraju z którego pochodził tak właśnie wyglądali chłopcy w jego wieku , niestety tu nikt o tym nie wiedział i wzrok wszystkich skierowany był na niego. Jedynie Ryan patrzył się na niego inaczej.  Coś w nim się ruszyło, przeszło go dziwne uczucie, poczuł ciarki na plecach . Patrząc się na niego nie wiedział co myśleć , nie do końca umiał opisać ogarniające go uczucie.  Anglik odwzajemniał spojrzenia , które przerwał mu pocałunek Victori. Nagle nowy zniknął gdzieś w tłumie. Przez sytuacje która miała miejsce przed chwilą popularny chłopak  był zamyślony i nie słyszał co m wi jego dziewczyna. Gdy nagle z trasu wyrwał go dzwonek, odszedł od reszty nie zważając na to, ze go wołają Gdy szedł do klasy ciągle myślał o tamtej sytuacji . Wchodząc do klasy biologicznej , zajął swoje stałe miejsca. Nauczyciela jeszcze nie było wiec wszyscy zajmowali się swoimi sprawami . Ryan zamyślił się patrząc w okno. Nagle ktoś szturchnął go i gdy się ocknął zobaczył chłopaka tego samego, co przed szkołą. Mimowolnie uśmiechnął się, a tamten usiadł obok niego. Zszokowany chłopak spojrzał się na profesora , który oznajmił mu iż teraz do końca roku będzie miał w ławce towarzysza, któremu pomoże odnaleźć się w szkolę.Anglik nic nie odpowiedział, ale w głębi duszy cieszył się. Może miał szanse się wtedy z nim lepiej zapoznać? -Ryan- uśmiechnął się i podał mu dłoń, gdy lekcja już się zaczęła. Tamten nieśmiało wyciągnął rękę i odpowiedział:  -Carol - dość cicho ale chłopak dosłyszał. Lekcja ciągnęła się w nieskończoność , a oni za dużo nie rozmawiali. Cały dzień minął dość szybko, ale za to dla obu nowo poznanych chłopaków trwał on wieczność. 
Nazajutrz , gdy francuz powiedział koledze z ławki zwykłe' cześć' ten w obecności swoich znajomych nic nie odpowiedział i go olał. Wębi duszy pragnął zamienić z nim te parę zdań , ale bał się opinii swojego towarzystwa , przy nich musiał udawać innego chłopaka . Na tym polegało jego życie. Nawet jeśli chciał to w sobie zmienić , nie potrafił odnaleźć tej siły wewnątrz , która by mu pomogła. -Nadal tu jesteś dziwolongu . Wynocha !- krzyknęła Victoria , która po chwili znalazła się na kolanach Ryna. Na twarzy tego odrzuconego przez społeczeństwo chłopaka pojawił się smutek . Myślał ,że odnalazł osobę , której będzie mógł zaufać , przy której nie będzie czuć się aż tak samotnie , jednak pomylił się , chyba do końca nie zdawał sobie sprawy jak okrutni są tu ludzie i jak traktują nowych. By powstrzymać łzy , szybko wyjął telefon i zadzwonił do swojej przyjaciółki , na którą zawsze mógł liczyć i w której miał wsparcie w każdej sprawie. Po tym jak opowiedział jej o zaistniałej sytuacji , ta doradziła mu , aby pokazał wszystkim na co go stać i żeby nie pokazywał swojej słabości , bo to będzie znak dla nich iż mogą robić to dalej i że on wyraża na to zgodę. Carol wysłuchał rad Annie i w  kolejny dzień próbował wmieszać się w tłum jednak nie obyło się bez docinek popularnego towarzystwa . Z dnia na dzień coraz bardziej odechciewało mu się chodzić do tego liceum , ale wiedział że nie mógł się poddać . Ciężko pracował na zdobycie tego stypendium, które umożliwiło mu wyjazd na wymianę. Gdy nadeszła lekcja biologii Carol wszedł do klasy i usiadł w pustej ławce. Ryana nie było, nie spóźnił się, ani nie przyszedł na żadne lekcje. Chłopak trochę się zawiódł,  bo chciał z nim pogadać i się bliżej poznać. Wiedział, że to było jego przeznaczenie, że musiał odkryć jego tajemnice. Carol wewnątrz siebie czul, ze Ryan coś ukrywa i nikomu nie chce tego powiedzieć. W zasadzie on też miał pewną tajemnice , o której wiedziała tylko jego przyjaciółka Annie.


                                                                                                                                                                        


po długim czasie w końcu pojawiła się pierwszy rozdział .pisaliśmy go z Monią wieki , ale jakoś nam się udało haha mamy nadzieję , że się spodoba i będziecie ładnie komentowali. w zakładce heros są bohaterowie , a  w zakładce iformowani możecie wpisać nazwy TT , czy miejsca gdzie mamy was informować  o nowych rozdziałach :) napiszcie szczerze co myślicie o tym rozdziale , czego wam brakuję itp postaramy się wtedy poprawić :)

 do napisania wasze  @rockmefuckme i @mon_wolf :)




+klikać 'lubię to' dla strony Moni !! <3 klik

 

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Prolog.



Co jeśli nie mam ochoty być tym kim jestem ? Co jeśli popularność mnie niszczy ?
Przez nią nie mogę być tym kim tak naprawdę chcę być. Wszyscy do okoła mówią mi co mam robić , kim mam być. męczy mnie to . mam już wybrane przez rodziców studia , masę przyjaciół , ale czy to są Ci prawdziwi przyjaciele ? Czy zawszę mogę na nich liczyć ?
Czy po prostu udają ich ,  by zasmakować trochę tej sławy , którą ja posiadam . zawdzięczam ją mojemu tacie , który jest burmistrzem miasta , w którym mieszkam. jest ono oddalone 50 km od Londynu i panuję w nim raczej porządek , ale to nie czas na opis mojej miejscowości. Choć wszyscy myślą ,że moje życia to jedna wielka bajka to mylą się . Jest ono przepełnione fałszem , nienawiścią i niby miłością. Piszę  niby , bo mam dziewczynę , ale czy jej uczucia są wobec mnie szczere ? Czy naprawdę obdarowuję mnie tak wielką miłością jaką  okazuję mi codziennie ? W sumie to ja sam nie wiem czy ją kocham. nie wiem czy w ogóle wolę dziewczyny , to pytanie zawsze chodziło mi po głowie i zawsze czułem ,że jestem inny. Może Victoria to tylko przykrywka by ukryć prawdziwego mnie ? może jestem z nią dlatego  , gdyż otaczający mnie rówieśnicy z tej wyższej elity mają zmienione statusy na facebook'u i ja musiałem się do nich dostosować ? Sam nie  wiem czego chce od życia, nie wiem jak mam żyć  gdy wszyscy dookoła mnie ustawiają. Czy to nazywa sie normalne życie  Ja chce być tylko jednym z tych nielicznych nastolatków. Czy to tak wiele?
Życie plecie rożne historie, czuje ze moja będzie zupełnie inna niż ta co jest zapisana w moim imieniu i nazwisku. Po tylu latach trzeba zdecydować, czego tak naprawdę chce od życia  Dziewczyna, sława, kasa? Czy to jest na pewno moje szczęście?


Jestem Ryan James i oto moja historia.

* * *

Witamy z tej strony @mon_wolf i @rockmefuck. zapraszamy na hisotrie o prawdziwej miłości , przyjaźni i pokonywaniu trudności. mam nadzieję ,że się wam będzie podobało. jak widać historia będzie oparta na Larrym.wszelkie  komentarze mile widziane . prolog pojawi się jutro. i przepraszam za wygląd ale jeszcze go nie ustawiliśmy.



Z okazji nadchodzącego roku 2013 życzymy wam dużo, zdrowia , szczęścia i miłości . żeby ten rok  
był jeszcze lepszy od tego. aby każde wasze marzenie się spełniło.